Felieton

Rozkminy przy kuflu #7: Fanboizm (nie)kontrolowany!

on

Kibicowanie swojemu ulubionemu zawodnikowi jest zjawiskiem równie normalnym, jak wiara w kulistość Ziemi. Każdy ma swojego ulubionego zawodnika, kibicuje mu i uważa, że mimo porażki ulubieniec jest najlepszy. Problemem zaczyna się w momencie, gdy słowo krytyki w kierunku ulubieńca wywołuje żądzę mordu…

Był sobie fanboy…

Stwórzmy sobie teraz stereotypowego fanboya. Skoro stereotypem braku wiedzy jest Janusz, to naszemu bohaterowi dajmy na imię jakoś prawilnie – na przykład Seba. Sebuś uległ jakiś czas temu modzie na MMA, polubił sport i posiadł w nim jakąś wiedzę – dla niego dźwignia nie jest już tylko wajchą przy automacie znanym jednorękim bandytą ale jest jedną z technik kończących. Sebi jeździ na gale, kibicuje swojemu ulubieńcowi. Jednakże ktoś ośmielił się napisać, że rywal ulubieńca Seby wygra. Nieszczęśnik nie zdaje sobie sprawy, cóż na siebie właśnie sprowadził! Sebi po puszczeniu wiąchy przekleństw przed monitorem/ekranem zabiera się do roboty.

…który żył i żył…..

Wyżej wspomniany nieszczęśnik otrzymał odpowiedź w której został doszczętnie zbluzgany, dowiedział się, że jest idiotą (w najlżejszym przypadku), że ma sp…. znaczy sobie, iść i nie wracać, że jego ojciec znalazł go na śmietniku i tym podobne wesołe określenia wyrażające „słuszny” gniew Seby. Czasem zdarza się, że taki Sebix wyraża chęć przyjazdu do rodzimej miejscowości delikwenta i spotkanie się z nim w cztery oczy, bynajmniej nie w celu spokojnej pogawędki. Jeśli delikwent miał dużo szczęścia, może okazać się, że Sebę czekałaby zbyt długa podróż i choć honor w sieci został nadwyrężony, to krytyk Ulubieńca Fanboja przynajmniej zachowa komplet uzębienia.

Szczęście w nieszczęściu…

…aż do marnego końca.

Fanboj zważywszy, iż podróż w celu ukarania śmiałka nie ma sensu, dalej puszcza w jego stronę mniej lub bardziej subtelne wyzwiska. Próba wszelakiej dyskusji nie ma najmniejszego sensu – wszyscy nie mają racji, bo są „hejterami” ulubieńca Fanboja.  Co ciekawe, fanboj ma święte prawo obrażać i krytykować wszelkich innych zawodników – bo w końcu nie są bogami MMA takimi, jak jego ulubieniec. W słownictwie fanboja najczęstszym używanym słowem okazuje się „ból d*py” – ma go każdy, kto nie wielbi Ulubieńca, bo mu zazdrości sławy, bogactwa. Nic lub nikt nie ma prawa równać się z Idolem – jak idol odwali coś skrajnie idiotycznego, to Sebuś oczywiście ochoczo przyklaśnie ulubieńcowi, czasem wmawiając, że to wcale nie wina jego Idola – bo jego Idol został pomówiony, taśmy zmontowane albo wręcz miał prawo tak a nie inaczej zareagować. Na takiego Sebusia są dwie skuteczne metody. Po pierwsze – nie dyskutuj. Po co? Tylko krowa i fanboj nie zmieniają poglądów. Dla nich świat jest zero-jedynkowy i nic nie zmusi do zmiany ich drogi życiowych.

Po drugie – zgłaszaj moderacji/administracji. Jeśli Sebuś przekroczy wszelkie dozwolone sposoby prowadzenia dialogu, to najlepszą metodą jest pozbycie się takiego osobnika ze społeczności forum/grupy. Jego bezmyślne wywody nie będą zaśmiecały więcej grupy i odetchną w rezultacie wszyscy.

Koniec… ?

Oczywiście Sebi może założyć kolejne konto i dalej siać na prawo i lewo swoje teorie, wobec czego wyżej wspomniane metody winno się stosować stale i regularnie, aż Sebie się znudzi. Szanse na to są dość konkretne i prędzej czy później większość (bo z pewnością nie wszyscy, niestety) odpuści sobie i znajdzie jakieś pożyteczne zajęcie.

Takich Sebiksów obrażających i plujących jadem na wszystkich dookoła jest całkiem sporo, choć na szczęście zdecydowana większość członków społeczności potrafi trzymać swoje emocje w ryzach. Nie będę tutaj snuł psychologicznych wywodów, dlaczego istnieją takie ułomności psychiczne jak skrajny fanboizm – ani zawodowo ani hobbystycznie nie zajmuję się psychologią. Uczestniczę jednak dość aktywnie w różnych dyskusjach i widzę, jak niewiele trzeba, by zostać zbluzganym od najgorszych, osądzonym od czci i wiary tylko dlatego, że preferuję zawodnika X od zawodnika Y.

Niestety, jak powszechnie wiadomo, oprócz ludzi istnieją także różnego typu leśne dzbanki i szanse na zlikwidowanie takiego zjawiska są zerowe. Szkoda, bo dyskusje prowadzone w sposób rzeczowy (nawet jeśli interlokutorzy mają odmienne zdania) niosą zdecydowanie dużo większą wartość merytoryczną.

About Piotr Górski

Fan ACB, FNG i innych rosyjskich federacji. Zwolennik hasła "Less show, more fighting".

Recommended for you

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *