KSW

Strzał w 10-tkę: Marcin ‚Różal’ Różalski

on

Zawodnik wagi ciężkiej, o niesamowicie dobrym sercu. Walczący nie tylko o zwycięstwo w klatce, ale również o prawa zwierząt. Mistrz świata organizacji ISKA z 2007 r. i WKA z 2008r. w formule K-1 oraz międzynarodowy mistrz KSW wagi ciężkiej z 2017r. Panie i Panowie kolejnym gościem „Strzału w 10-tkę jest Marcin Różalski.

Co sprawiło, że zacząłeś swoją przygodę ze sportami walki?

Chęć bycia osobnikiem Alfa, bycia osobą budzącą respect. Chęć rywalizacji i bycia najlepszym.

Kto jest Twoją największą motywacją, jeśli chodzi o sporty uderzane?

Filmowa postać Tong Po.

Co MMA zmieniło w Twoim życiu?

Formę fizyczną, sprawność, siłę, więcej kontuzji, nowe techniki, systemy trenowania, poznanie wspaniałych ludzi, jak i kanalii, weryfikacja osób w otoczeniu, możliwość rywalizacji i przeżycia mega przygody. Wypromowanie mojej osoby i umożliwienie spełnienia wielu założeń, marzeń i postanowień.

Którą swoją walkę wspominasz najlepiej?

Nie ma takiej. Każda wnosiła mega emocje i doznania. Słodycz zwycięstwa i łzy szczęścia, lub gorycz porażki i rozterki wewnętrzne.

Jak wygląda Twoje przygotowanie mentalne do walki?

Nie ma takich, bo nie potrzebuję mentalnie przygotowywać się do czegoś, co jest częścią mnie.

Jeśli nie jesteś na diecie, to po co najchętniej sięgasz?

Od długiego czasu nie jem mięsa, pożywiam się czasami rybami. Biorąc pod uwagę, że jestem waga ciężka i raczej w ciągłym treningu, mogę sobie pozwolić na jakieś dobroci, jak pizza czy chipsy. Później staram się to przepalić.

Jakie jest Twoje zdanie na temat tzw. ‚FREAK FIGHT’?

Nikt, nikomu nie zabroni się bić. Jak ludzie chcą to oglądać, to ktoś takie walki zrobi, TV to pokażę, a chętni się znajdą do bicia. Wkurwia mnie to, jak zawodnicy muszą walczyć tzw. saporty przed takimi walkami. Kwoty jakie dostają, też mnie nie interesują, ale skoro oferowane są tak duże pieniądze dla tzw. frików, to organizator musi mieć na to budżet, nie zapłaci przecież ze sprzedanych biletów. Niepotrzebnie rozpieszcza ich takimi kwotami. W to miejsce może zapłacić więcej młodym prospektom i talentom, a kwoty dla frików zmniejszyć. Jak nie będą chcieli się bić ci, to znajdzie innych i nie jako główne walki gal. To mi w tym nie pasuje.

Gdybyś nie został zawodnikiem MMA, to zostałbyś…?

Zawodnikiem MMA zostałem dość późno, bo w wieku 32 lat chyba. Od zawsze byłem sportowcem i miałem co robić. Plany, marzenia. Jakbym nie zaczął walczyć na zasadach MMA, to żyłbym sobie tak, jak żyłem przed.

Jakie jest Twoje największe marzenie?

Nie mam wielkich marzeń, bo wielkie już spełniłem. Jestem ogólnie szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Mam marzenie, ale nie dotyczy ono zupełnie mojej osoby. W skrócie chodzi o zwierzęta i o to wszystko co się wyprawia, także pośród ludzi.

Co lubisz robić w wolnym czasie?

Najbardziej lubię spać. Mam liczne hobby i zainteresowania, ale spanie wygrywa.

About Przemek Kosiński

Od czasów Pride i pierwszych gal KSW zakochany w MMA. Najwierniejszy fan na świecie Claudii Gadelhi. Poza tym fan Nate'a Diaza, Holly Holm, Caina Velasqueza i Macieja Jewtuszki.

Recommended for you

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *